Tym razem na tapetę idzie Berlin. Piękne miasto - ku mojemu zdziwieniu. Przepiękne iluminacje najpiękniejszych budowli, ogrom i przepych - to robi wrażenie. Nie przypuszczałem że kiedyś to przyznam. Nie można jednak nie odnosić wrażenia, że naród Niemiecki nie cierpi na jakąś megalomanię. Tak, czy owak trafiłem do Berlina i to akurat podczas strajku pracowników środków komunikacji miejskiej. Nie jeździło nic, prócz popularych s - bahnów. I to było super. Robiłem prawdziwy rajd po stolicy Niemiec, codziennie po pracy znajomi do baru, a ja ze statywem i aparatem ruszałem do walki, bardzo miło to wspominam.
About me
- Arek Grudzien
- Wałbrzych, Dolnośląskie, Poland
- Change of seasons... Mountain Bike, Hiking, Photography three passions of my life which are my hobbies and curse at the same time... Why curse? 'Cause everyday life stops You in getting new experiences on theese fields... Especially, when You must live and run Your own house. But when You find some time to ride a bike or to take some pictures its becoming even more relaxing and beautifull moment. So You enjoy it every cell of Your body. I hope You'll like my point of viewing the world. Arek Grudzien
Monday, May 19, 2008
Majowy update
Jjako że mamy już połowe maja, czas na zdjęcia z marca :)
Tym razem na tapetę idzie Berlin. Piękne miasto - ku mojemu zdziwieniu. Przepiękne iluminacje najpiękniejszych budowli, ogrom i przepych - to robi wrażenie. Nie przypuszczałem że kiedyś to przyznam. Nie można jednak nie odnosić wrażenia, że naród Niemiecki nie cierpi na jakąś megalomanię. Tak, czy owak trafiłem do Berlina i to akurat podczas strajku pracowników środków komunikacji miejskiej. Nie jeździło nic, prócz popularych s - bahnów. I to było super. Robiłem prawdziwy rajd po stolicy Niemiec, codziennie po pracy znajomi do baru, a ja ze statywem i aparatem ruszałem do walki, bardzo miło to wspominam.







Tym razem na tapetę idzie Berlin. Piękne miasto - ku mojemu zdziwieniu. Przepiękne iluminacje najpiękniejszych budowli, ogrom i przepych - to robi wrażenie. Nie przypuszczałem że kiedyś to przyznam. Nie można jednak nie odnosić wrażenia, że naród Niemiecki nie cierpi na jakąś megalomanię. Tak, czy owak trafiłem do Berlina i to akurat podczas strajku pracowników środków komunikacji miejskiej. Nie jeździło nic, prócz popularych s - bahnów. I to było super. Robiłem prawdziwy rajd po stolicy Niemiec, codziennie po pracy znajomi do baru, a ja ze statywem i aparatem ruszałem do walki, bardzo miło to wspominam.
Posted by
Arek Grudzien
at
8:26 PM
Labels:
abstraction,
architecture,
Berlin,
Berlin Main Station,
buildings,
Bundestag,
church,
cities,
Fernsehturm,
night
Subscribe to:
Posts (Atom)